Warszawa, 21.8.1944 - Ciężka porażka na Żoliborzu
W nocy z 20 na 21.8 i rankiem 21.8 oddziały powstańcze z grupy "Kampinos" i oddziałów żoliborskich pod wspólnym dowództwem mjr. Alfonsa Kotowskiego ("Okonia") podjęły próbę połączenia Starówki z Żoliborzem przez rozerwanie zapory nieprzyjacielskiej oddzielającej te dzielnice kilkusetmetrowym pasmem, wzdłuż biegnących przez Dworzec Gdański torów kolejowych. W ogniu niemieckiej broni maszynowej bój o dworzec załamał się. Akcja pociągnęła za sobą stratę ponad 100 poległych i rannych.
W celu zorganizowania ponownego uderzenia na Dworzec Gdański ze Starówki przybyli kanałami na Żoliborz: szef sztabu KG AK gen. Tadeusza Pełczyńskiego ("Grzegorz"), płk Kazimierz Iranek-Osmecki ("Heller") oraz 200-osobowy oddział AK pod dowództwem por. Eugeniusza Konopackiego ("Trzaski").
Powodzenie sprzyjało nieprzyjacielowi również na Starym Mieście. Nacisk niemiecki zmusił powstańców do opuszczenia dotychczasowych pozycji w remizie tramwajowej i do wycofania się na teren PWPW. Niemcy zajęli Muranów, panując odtąd na terenie pomiędzy ulicami Nalewki a Bonifraterską.
W innym punkcie Starego Miasta, na ul. Bielańskiej, powstańcom udało się odebrać Niemcom Bank Polski i odeprzeć ich natarcie na pałac Radziwiłłów.
Jak co roku, przychodzi w stolicy Polski ta chwila, gdy pamięcią sięgamy do sierpniowych i wrześniowych dni roku 1944. Wiele już na ten temat powiedziano i z pewnością ciągle wiele jest do opowiedzenia. Bo o tyle o ile udało się nam jako społeczeństwu spopularyzować zarówno logo Polski Walczącej, jak i inne patriotyczne symbole, w tym także odznaki poszczególnych jednostek AK, do tego stopnia, że występują już niemalże wszędzie. Od różnego rodzaju wlepek i transparentów, murali czy bluz dresowych i t-shirtów o motywach mniej lub bardziej udanych tatuaży nie wspominając.
Zrobiła się swego rodzaju moda na patriotyzm, a przynajmniej na jego deklarowanie. Niestety programy takie jak chociażby „Matura to bzdura” dobitnie obnażają, że za tą popularyzacją nie poszła rzetelna edukacja. Więc z jednej strony można by rzec, że Powstania jest w mediach i popkulturze za dużo, a z drugiej strony zdecydowanie za mało na poziomie merytorycznym.
Nie ma w naszej opinii lepszego sposobu uczczenia tych bohaterów, niezależnie od płci i wieku w jakim do walki 1.08.1944 r. ruszyli, niż dać dostęp do informacji. Stąd jak co roku przystępujemy do akcji publikacji codziennego kalendarium. W tej edycji oprzemy się o rzecz trochę starszą jeśli chodzi o datę jej publikacji, ale w naszej opinii nader ciekawą jeśli chodzi o wybór cytatów opartych na źródłach. Mowa tu o “Kronice Powstań Polskich 1794-1944” wydanej w 1994 r. nakładem wydawnictwa Kronika.
Mamy nadzieję, że te krótkie w swej formie ale bogate w treści merytoryczne wpisy pomogą nam wszystkim lepiej przeżyć te 63 dni pamięci o walczącej Warszawie i jej mieszkańcach. Co nie znaczy, że nie zachęcamy także do udziału w innych ciekawych formach upamiętniania jakie w tym okresie będą miały miejsce, a których z każdym rokiem przybywa. Zaś jeśli komuś będzie zbyt mało informacji, lub będzie czuł niedosyt tylko jednym wpisem dziennie z naszej strony, tego odsyłamy do naszych kalendariów z lat ubiegłych oraz do śledzenia naszych mediów społecznościowych. W miarę możliwości będziemy starali się podsyłać na bieżąco ciekawe propozycje, nie tylko w postaci lektury.
A teraz ruszajmy w miasto by zapalić światełka na Powstańczych mogiłach, czy pod tablicami na budynkach i skwerach, spotykajmy się na placach i po domach by śpiewać piosenki – ale przede wszystkim okażmy należyty szacunek ciągle jeszcze żyjącym bohaterom – Oni ciągle są wśród Nas! Cześć im i chwała!
Komentarze
Prześlij komentarz